Strasznie mi ciezko uwierzyc, ze juz w poniedzialek musze isc do pracy. 2 tygodnie wolnego minely w oka mgnieniu. Wrocilam juz rowniez z Polski. O ile za Polska nie tesknie, jednak bardzo smutno mi bez rodziny :( Dlaczego tak zawsze jest, ze czlowiek czeka na wakacje, urlop, czy na swieta przez kilka tygodni, albo i miesiecy, a gdy ten czas nadchodzi, to mija on blyskawicznie?
Ech :(


