sobota, 28 stycznia 2017

Rok w domu bez pracy- czy to stracony czas? Co myślę o urlopie wychowawczym

Niedługo minie pół roku odkąd jestem na urlopie wychowawczym, nie chodzę do pracy i większość czasu spędzam w domu. Wiele osób twierdzi, że siedzenie w domu, babranie się pieluchami i papkami jest mega nudne. Też tak kiedyś myślałam.


Zajmowanie się maluchem sprawia mi wiele radości i pampersy wcale nie śmierdzą :) Czas spędzany przy przewijaku jest bezcenny. Uśmiechy malucha są wspaniałe. Oczywiście nie wszystko jest tylko różowe i czasami ma dni marudzenia i płaczu, ale to w końcu mija i jest znowu dobrze. Tak jak przedstawia to poniższa grafika- raz jest fajnie słonecznie, a potem burzliwie, i tak w kółko...


Ale wiadomo, nie samymi pieluchami człowiek żyje i dla własnej równowagi trzeba zająć się również czymś innym. Na początku miałam bardzo ambitne plany przypomnieć sobie podstawy Projektmanagement i odświeżyć angielski. Jednak to wymaga koncentracji, spokoju i kilku godzin na raz. Ale jak wiadomo mały człowieczek ma wiele potrzeb i pozostawienie go na kilka godzin jest praktycznie niemożliwe. Dlatego przestałam się łudzić, że uda mi się te plany zrealizować. 
Ale co zamiast tego? 
Coś trzeba robić, doba ma 24 h i przecież nie można zajmować się non stop tylko dzieckiem. Oto kilka moich propozycji, które przypadły mi do gustu, sprawiają radość, odprężają, dają satysfakcję i nie wymagają wkładu dużej ilości czasu.


Od paru miesięcy śledzę kilka profili na instagramie, które zajmują się kaligrafią nowoczesną. Pokazują jak ćwiczyć pismo, przeróżne alfabety i style. Uważam, że mam ładny charakter pisma, ale chciałabym nauczyć się właśnie pięknego Handletteringu. Pisanie sprawia frajdę, rozwija fantazję i nie zajmuje wiele czasu. Wystarczy kilkanaście minut dziennie. Jak zacząć i co jest nam potrzebne możecie poczytać u Zenjiklik

A z niemieckojęzycznych blogów polecam Wam: Frau Hölle - klik, Mein Feenstaub -klik oraz Farbcafe z licznymi alfabetami do ściągnięcia za darmo -klik


Ruch poprawia humor, dotlenia głowę i płuca, ułatwia nam utrzymać ładną sylwetkę. Nie trzeba się rzucać od razu z motyką na księżyc i kupować drogie karnety na siłownię, czy startować z wysokiego poziomu z Chodakowską. Na sam początek wystarczą długie spacery szybkim tempem. Gdy wychodzę z domu staram się spacerować minimum 2 godziny. Po takim czasie czuję, że żyję i że się dużo nachodziłam. O pozytywnym działaniu spacerów oraz dlaczego powinniśmy chodzić minimum 10.000 kroków dziennie, pisałam tutaj:

10.000 kroków dzieli Cię od zdrowia i ładnej sylwetki



W miarę rozwoju naszej kondycji można zacząć trenować w domu. Na youtube jest mnóstwo zestawów treningowych. Na początek polecam serdecznie 10-cio minutowe treningi Mel B. Są krótkie, proste i idealne dla początkujących.
Podsumowując, warto ten rok siedzenia w domu wykorzystać dla siebie i odbudować swoją sylwetkę sprzed ciąży.





Odkąd jestem na urlopie wychowawczym przeczytałam mnóstwo książek. Karmienie piersią wymaga wiele czasu i odbywa sie kilkanście razy na dobę. W tym czasie mam pod ręką mojego Kindle lub jakąś gazetę. W telewizji nie leci i tak nic ciekawego, dlatego wolę ten czas spędzić na czytaniu. 




O ile gotowanie nie sprawia mi żadnych trudności, o tyle z pieczeniem byłam zawsze na bakier. Aż do momentu, gdy moja siostra podarowała mi świetną książkę z przepisami "Domowe wypieki". Wstęp jest wspaniały, z podstawami dla początkujących, rodzaje ciast, praktyczne wskazówki, czyli coś dla mnie. I o dziwo wypieki zaczęły mi wychodzić. Mam więcej czasu na wypróbowanie nowych przepisów. 






Kilka ładnych miesięcy w domu, to wspaniała okazja, aby podróżować i odwiedzać rodzinę oraz znajomych. Rok przerwy to sporo czasu i warto w ciągu niego zebrać wiele cennych wspomnień, niekoniecznie związanych jedynie z małym bobasem :)


Ważne jest również zachować kontakt z koleżankami i kolegami z pracy. Brać udział we wszystkich imprezach zakładowych, od czasu do czasu pokazać się w biurze, dając tym samym jasny komunikat "Ja jeszcze tu wrócę! ". Wysyłać maile, czy smsy do zaprzyjaźnionych osób. To pozwala utrzymać dobre relacje w biurze i ułatwia powrót do pracy.
Ja planuję mój powrót do pracy w listopadzie. To wtedy dostaniemy miejsce w żłobku. Mam jeszcze cichą nadzieję, że zwolni się miejsce trochę wcześniej, a jeśli nie to moja przerwa będzie trwać łącznie 15 miesięcy.

A Wy jak spędzałyście Wasz wolny czas w domu? Tęsknicie za pracą, czy cieszycie się każdym dniem w domu?

cdn.
pozdrawiam
Kinga

12 komentarzy:

  1. Witam. Ja już wróciłam do pracy choć na pół etatu i szczerze mówiąc cieszę się, bo choć moje dziecko kocham nad życie, po takim dniu przerwy uwielbiam go jeszcze bardziej. Moj mały mało spał i był bardzo aktywny, dlatego nie zdążyłam zrobić tyle ile bym chciała. Mimo wszystko mogłam odwiedzić moją rodzinę co w naszym przypadku (też emigrantka) jest bardzo ważne. Miałam czas przeczytać kilka książek, obejrzeć kilka dobrych seriali. Zdobyłam cenną wiedzę dotyczącą małych dzieci bo nic tak nie uczy jak praktyka, zwłaszcza w obliczu problemów jakie macierzyństwo zawsze stawia. Bardzo przyjemny blog. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moj maluch tez duzo placze i ciezko zajac sie czyms dluzej.Poki co jest fajnie i ciesze sie juz na lato nad morzem z moim maluchem :) pozdrawiam rowniez :)

      Usuń
  2. Dobrze napisane. O sobie też należy kiedyś pomyśleć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, a najgorsze jest caly czas sie w smarfona gapic :/

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. nadal nie moge uwierzyc, ze nia jestem.... :)

      Usuń
  4. Bycie mamą to chyba Twoja pasja :D

    OdpowiedzUsuń
  5. aco powiecie na 9lat wychowawczego ;(, i to nie z wyboru tylko z koniecznosci, niemoznosc znalezienia pracy, no moze z mala przerwa na 3 miesieczna praktyke, fakt czas nie zmarnowany, intensywny kurs niemieckiego, potem szwajcarskiego,noi w miedzy czasie 2 dziecko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę sporo, po takim czasie na pewno trudno znalezc prace :(

      Usuń