sobota, 3 stycznia 2015

Königssee- jezioro krolewskie, kolejne odkrycie Bawarii

Witam,
w dzisiejszym poscie krotka relacja z Bawarii. Wybralismy sie nad jezioro Königssee, czyli jezioro krolewskie. Odleglosc z Monachium do Königssee to ok. 140-160 km. Mozna jechac autostrada austriacka, wtedy jest krocej, ale nie oplaca sie to, gdyz w Austrii trzeba kupic viniete. Dlatego lepiej przejechac 20 km wiecej. Königssee lezy na poludniowym-wschodzie Niemiec.
Jezioro lezy przy miescie Schönau. Aby dostac sie do slawnej kapliczki St. Bartholmä nad jeziorem, nalezy udac sie do miasteczka Berchtesgaden. Z Bertechshaden plyna regularnie statki do kapliczki. Spod kapliczki mozna rozpoczac wedrowki gorskie, te latwe, jak i trudniejsze. My wybralismy sie do Eiskapelle, czyli do lodowca alpejskiego. Czas wedrowki 1,5 h, ale zima zajmuja to ponad 2 h. Bylo slisko i czasami niebezpiecznie, padal snieg i sciezki byly malo widoczne. Latem musi to byc idealna trasa.

zrodlo: pocztowka :)




Widok ze statku na kapliczke, Alpy i wiszace chmury.


Jezioro Königssee jest najwyzej polozonym jeziorem gorskim w niemieckich Alpach. Lezy 600 m.n.p.m. i jest baaaardzo glebokie. Sredna glebokosc to 120m, a w najglebszym miejscu ma 200 m !!!. Te liczby sa ogromne. Mieszkam nad Baltykiem i nasza zatoka ma jedynie 20m, a samo morze Baltyckie niewiele wiecej :)
Temperatura wody miala 5 C. Podczas zimy w 2006 roku jezioro zamarzlo i mozna bylo po nim chodzic, jezdzic, grubosc lodu miala ponad 50cm. Poza tym nie zamarza nigdy. Latem temp. osiaga maxymalnie 17-18 C, i to tylko na samej powierzchni. Kapiel jest niemozliwa, gdyz po prostu w niej zamarniemy :) Baltyk w porownaniu do Königssee to ciepla zupa.
Plynac po jeziorze wydawalo mi sie jakbym plynela kanalem, po obu stronach rozposcieraly sie pionowe skaly.
Echo potrafi odbijac sie miedzy tymi scianami do 7 razy !!!
Sternik zaprezetnowal nam gre na trabce, echo gralo razem z nim. Naprawde fajne doznanie.
W gorach tez sobie pokrzyczalam, aby posluchac echo :)

 Przejazdzka statkiem w obie strony kosztuje 13,5 €. Czas podrozy ok. 30 minut. W tymczasie sternik opowiada ciekawostki o jeziorze, dane techniczne statku sa przedstawiane. Caly teren nad Königssee jest parkiem chroniacym przyrode. Statki napedzne sa energia elektryczna, gromadzona w specjalnej baterii.

 Do kapliczki dojedziemy jedynie statkiem. kapliczke wybudowal jakis krol? ksiaze? (nie pamietam dokladnie), aby sie odgrodzic od ludzi, wyciszyc, odpoczac. Gory sa zbyt ogromne i strome, aby powrocic szlakiem do miasta. Jedyny powrotna droga to powrot statkiem. Dlatego trzeba dobrze zapamietac ostatnia godzine powrotu statku do miasta, inaczej mamy powazny problem...
Przy kapliczce znajduje sie dom rybaka, w ktorym mozemy  zjesc wedzona rybe.
Ponadto znajduje sie jedna restauracja/ bar gdzie mozemy posiedziec, cos zjesc i wypic. I to wszystko. Gdzie okiem siegnac gory, lasy, potoki gorskie.
W dniu naszego pobytu nad Königsse byla slaba widocznosc. Padal snieg i zdjecia nie sa zbyt ciekawe.
Sfotografowalam kilka pocztowek, ktore kupilam w miasteczku, aby Was zachecic do odwiedzenia tego pieknego miejsca.

Widok na kapliczke ze statku, jesien.
Panorama
Najwyzszy szczyt nad Königssee to gora Watzmann, 2713 m.n.p.m. (nazwa przypomina mi imie Wacek :) )

Jezioro Königssee jest napewno przy slonecznej pogodzie o wiele atrakcyjniejsze. Letnie widoki tez sa napewno o wiele ciekawsze. Nasza wycieczke troche zle zaplanowalismy. Wyjechalismy za pozno, juz w samym Monachium mielismy korki, potem na autostradzie ruch byl wolny. Dlatego dotarlismy tam dosyc pozno i mieslismy niewiele czasu. W gorach spedzlismy tylko 4 h, bo juz o 16 godz. zrobilo sie ciemno. Gdy wrocilismy do miasta, bylo juz zupelnie ciemno. Miasteczko bylo rowniez malownicze, typowo bawarskie, z malowidlami na scianach budynkow, malymi i wielkimi kosciolami. Jednak tak przemarznelismy w gorach, ze szukalismy jedynie jakiejs cieplej karczmy i robienie zdjec nie bylo mi w glowie.
Niemniej bardzo mi sie spodobala cala okolica. Podczas wedrowki gorskiej uslyszelismy lawine sniezna, ktora zleciala po drugie stronie gory. Jeszcze nigdy w zyciu nie slyszalam spadajacej lawiny...

Jesli bedziecie w okolicy, zachecam do odwiedzenia Königssee. Naprawde warto. Moze uda mi sie jeszcze tam kiedys wrocic. Tym razem wybralabym sie tam chetnie latem.
c.d.n.
pozdrawiam
Kinga

5 komentarzy:

  1. Brawo Kinga. Postarałaś się to ciekawie opisać. Chyba będę chciał to zobaczyć. Może trafię na lepszą pogodę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo Kinga. Postarałaś się to ciekawie opisać. Chyba będę chciał to zobaczyć. Może trafię na lepszą pogodę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo Kinga. Postarałaś się to ciekawie opisać. Chyba będę chciał to zobaczyć. Może trafię na lepszą pogodę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo Kinga. Postarałaś się to ciekawie opisać. Chyba będę chciał to zobaczyć. Może trafię na lepszą pogodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ci mój wakacyjny wpis znad jeziora - pogoda była przepiękna , a widoki fantastyczne http://kingaemigrantka.blogspot.de/2015/06/konigssee-czyli-jezioro-krolewskie-w.html

      Usuń